Artykuły o Polish Polka

Poniżej zamieszczamy tłumaczenia artykułów o fenomenie polish polki w Stanach i Kanadzie, a także linki do oryginalnych, przede wszystkim amerykańskich tekstów. Znajdziecie tam podstawowe, encyklopedyczne informacje o historii tego muzycznego zjawiska, a także kilka artykułów o wpływach tej muzyki na współczesną muzykę taneczną w Polsce. Zachęcamy do lektury!

Nowojorska Polka

Polka w Zachodnim Rejonie Nowego Jorku 

Wstęp - Kate Koperski 
Rozmowa radiowa Joyce'a Kryszaka z Joe Macoelag'iem i Jerry'm Darlak'iem

 
Według badaczy gatunku, korzenie polki sięgają lat 30-tych XIX wieku.  Według etnomuzykologa Charles’a Keil’a, polka powstała gdy mieszkańcy przygranicznych rejonów Czech naśladowali taniec polskich kobiet.  Wiosną 1844 roku, moda na polki pojawiła się w Paryżu i Londynie.  W europejskiej prasie można było przeczytać, że w szczytowym okresie polko-manii, na paryskich ulicach tańczono zarówno nocą jak i w dzień. 
 
Do lat 60-tych XIX wieku polka dotarła do wszystkich rejonów świata.  W Paragwaju stała się tańcem narodowym a Indianie Papago i Pima z Ameryki Południowo-Zachodniej często ją grali. 
 
Charakterystyczne brzmienie polek Amerykańskiej Polonii pojawiło się w późnych latach 20-tych XX wieku, w wyniku jej popularyzacji przez wytwórnie płytowe i stacje radiowe, kładące nacisk na główne nurty muzyki amerykańskiej, równocześnie zaspokajając gusta mniejszości etnicznych.  Amerykańska Polonia, szukając brzmień, które mogliby uznać za własne, czyli takie które odróżniałyby ich od innych grup etnicznych, doszła do wyjątkowego stylu polki, łączącego tradycje muzyczne z Europy oraz trendy muzyki popularnej.  Jak to określił muzyk polkowy Mark Kohan:
 
Polki Polonii Amerykańskiej są mieszanką polskich utworów ludowych, amerykańskiego brzmienia country, odrobiny Dixielandu i szczypty jazzu, ujętych w żywym rytmie 2/4.  Te polki są tym dla Polonii czym blues dla Afroamerykanów. 
 
Pierwsze nagrane polonijne polki mocno czerpały z polskiej muzyki ludowej.  Melodie i słowa wczesnych polek polonijnych często wywodziły się z dawnych polskich utworów ludowych. Na przykład, popularna polka „Małgorzatka” śpiewana była przez szesnastowiecznych studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. 
 
W latach 20-tych XX wieku, chicagowscy dyrygenci Karol Stoch i Jan Krysiak znani byli z wprowadzania góralskich smyczków, tradycyjnego stylu wywodzącego się z kultury tatrzańskiej.  Smyczki i basy przeważały nad linią akordeonu. 
 
Do lat 30-tych, polonijne polki zaczęły bardziej czerpać z brzmień współczesnych, co później zaczęto nazywać stylem wschodnim.  Poprzez wpływy niezwykle opularnych w tamtym czasie big bandów, zespoły polkowe zaczęły grać żywiej i szybciej.  Nacisk na smyczki i bas ustąpił sekcjom dętym, często kierowanym przez wybitnych klarnecistów.  
 
Pomimo, że styl wschodni dominował w wielu miastach aż do połowy lat 60-tych, nowe brzmienie nabierało formy już dekadę wcześniej.   Jeden z liderów bandów chicagowskich, Li’l Wally Jagiello, uważany jest za twórcę stylu polki, zwanego obecnie chicagowskim. Dzięki większej roli harmonii kosztem akordeonów, polki chicagowskie są wolniejsze i mniej aranżowane w orkiestrze.  Czasami określana jest jako „polka płynąca z serca”.  Niektórzy miłośnicy gatunku wprowadzają kolejny podziały polek chicagowskich: dyno i honky.
 
Następują dalsze zmiany i ewolucja polek polonijnych.  W odpowiedzi na opinie odnośnie wpływu country i muzyki zachodu oraz innych brzmień muzyki popularnej na polki, wiele ówczesnych zespołów decydowało się na granie utworów wywodzących się z polskiej muzyki ludowej oraz śpiewanie po polsku.  Nawet góralski styl smyczkowy zaliczył swojego rodzaju come-back.  Szybkie utwory i tańce ludowe, które pozwalały chłopom z południa Polski znosić swój los, stały się źródłem nowych inspiracji polonijnych zespołów i zapewniają podtrzymanie tradycji w muzyce. 
 
Joyce Kryszak rozmawia z Joe’em Macielagiem, Amerykaninem polskiego pochodzenia w drugim pokoleniu, który stara się podtrzymywać tradycje polkowe. Ten mieszkający w Nowym Jorku muzyk, prowadził jeden z najdłużej istniejących i osiągających największe sukcesy zespołów polkowych – Pic-a-Polka. 
 
Macielag: Imigranci, przyjeżdżający tu na przełomie wieków przywieźli to ze sobą.  My w tym kraju, otrzymaliśmy w swoistym spadku te tradycyjne piosenki, przekazywane w rodzinach z pokolenia na pokolenie.  Staliśmy się konserwatorami przywiezionych tu tradycji.   
Kryszak: Swego czasu, wspólnoty Polonii amerykańskiej opierały się na pielęgnowaniu polskiej tradycji muzycznej.   Na początku XX wieku, na polkach opierało się polonijne życie religijne, społeczne i rodzinne.  Macielag mówi, że jego wspomnienia z lat chłopięcych wiążą się z muzyką. 
Macielag: Gdy ludzie się spotykali, wspólnym sposobem spędzania czasu była gra w karty.   
Pamiętam, że na stole podawano kiełbasy a po  jedzeniu pito kilka piw  i drinków a następnie 
śpiewano.  To były wesołe chwile. 
Kryszak: Macielag pamięta też początki swoich występów.  W latach 40-tych i 50-tych, było duże zapotrzebowanie na uzdolnione zespoły polkowe.  Macielag wspomina, że ówczesne wesela to były imprezy na cały dzień.  Zespół polkowy rano grał w domu panny młodej, potem w drodze do kościoła i oczywiście przez całe przyjęcie aż do nocy.  Według Macielaga, tutejsze uroczystości wywodziły się ze starych polskich tradycji wiejskich. 
Macielag: Po weselu następowała impreza dnia następnego, czyli poprawiny.  Goście ponownie się zbierali, w wielu przypadkach dojadając resztki jedzenia z wesela i wspólnie biesiadując.  Taki rodzaj nieustannej zabawy. 
Kryszak: Obecnie, jak mówi Macielag, wszystko się zmieniło.  Przyjęcia są dla dorosłych, stosuje się muzykę z odtwarzaczy a dzieci, zamiast uczyć się gry na instrumentach to oglądają telewizję.  Wspólnoty polonijne się podzieliły, oddaliły, a wraz z nimi zapotrzebowanie na polki.  Według Macielaga, zmienia się także muzyka.  Wiele brzmień polskiej muzyki ludowej stopiło się w jedno.  mazurki, oberki, krakowiak, czardasz: wszystkie są na trzy czwarte, bardzo podobne do siebie.  Tutaj w USA, obecnie zespoły polkowe grają te różne rytmy w identyczny sposób.  
 
Orkiestra Macielaga tworzyła początki, tak zwanej obecnie wschodniej sceny polkowej: big-bandowego brzmienia dwunastu muzyków – smyczków i instrumentów dętych.   Lata 60-te XX wieku zapoczątkowały narodziny stylu chicagowskiego, z mniej liczebnymi zespołami i nowocześniejszym brzmieniem. 
 
Jerry Darlak, muzyk polkowy z zach. Nowego Jorku, który zaczynał w Chicago z tak wielkimi postaciami jak Little Wally.  Po latach, Darlak wspomina jak zespoły musiały walczyć o utrzymanie publiki.  Wstawiali elementy country i przeszli na wokal angielski.  Darlak stwierdza, że jego zespół ma na razie co robić ale martwi go przyszłość gatunku. 
 
Darlak: Co roku widzę jak kolejne zespoły kończą działalność z powodu braku zajęcia.  Jeśli nie przyciągasz tłumów na koncerty to nie będziesz ich mieć w ogóle.  W rezultacie, nie grające zespoły się rozpadają a ich członkowie podążają w swoich kierunkach.   
Kryszak: Jednak Joe Macielag stwierdza, że polka zawsze będzie miała swoje miejsce wśród odbiorców.  Po prostu będzie się zmieniać w ciągu lat.  Dzieje się tak ponieważ kultura jest zwierciadłem społeczeństwa a zmiany to część kultury.  Macielag wierzy, że duch polki przetrwa wszystko. 
Macielag: To była zawsze część mojego życia. Wiesz, to coś co jest dla mnie prawie świętością, ponieważ jak wspomniałem, muzyka jest duchem ludzi, to moja dusza. 
 
Wydanie w Voices, numer 27., Wiosna-Lato 2001. Voices jest magazynem dla członków Nowojorskiego Stowarzyszenia Folkloru. Aby zaprenumerować magazyn, dołącz do nas teraz. 

Powrót...